Ona spotkała jego. On ją. Mijały dni, tygodnie, wręcz miesiące na rozmowach, przekomarzaniu się, wymianie informacji. Więź rosła. Sympatia też. Chęć kolejnych rozmów była niemal ciągła.
I po kilku obietnicach spotkania, po wielu lękach i niepokojach.
Po godzinach rozmów przez telefon on mówi jej: przecież to tylko wirtualna znajomość. Nic nie znaczy.
Ty nic nie znaczysz dla mnie. A ja nie powinienem nic znaczyć dla Ciebie.
Czytaj:
Bo to moja praktyka codzienności. Owijać kobietę pajęczą nicią uwagi, zainteresowania, internetowego uwodzenia.
Strata czasu. Emocjonalna rozterka. Płycizna.
Takie czasy. Bo taki mamy klimat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz